niedziela, 3 grudnia 2017

Ciężkie powroty




Ta cisza na blogu, choć początkowo zamierzona, ciągnie się zdecydowanie zbyt długo. To nie pierwszy raz, kiedy próbuję ją przerwać, jednak cały czas nie wiem jak powinnam się z Wami przywitać po tak długiej nieobecności i czy ktoś w ogóle czeka na wyjaśnienia z mojej strony. Bez wyjaśnień jednak się nie obędzie, więc żeby jeszcze bardziej nie utrudniać sobie tego i tak niełatwego powrotu, pozwólcie że przejdę do sedna.

sobota, 4 marca 2017

Za krótki luty ( + darmowy wykrój na bluzę)

W luty wchodziliśmy z pewnym zaciekawieniem i ekscytacją, bo miesiąc ten choć krótki, zapowiadał się jako obfitujący w nowe wyzwania i doświadczenia. I choć rozpoczynaliśmy go - dosłownie i w przenośni - z głową w chmurach, to lądowanie mimo że miękkie, bo prosto do łóżka, okazało się bardzo bolesne.

czwartek, 16 lutego 2017

DE side of life #1 - Poród w Niemczech


O tym, jak wiadomość że zostanę mamą wpłynęła na podjęcie decyzji o emigracji pisałam już wcześniej w tym poście. Dzisiaj natomiast chciałabym Wam opowiedzieć o samym porodzie. Tych wrażliwszych uspokajam - nie będę wdawała się w szczegóły mojego własnego porodu, bo ani nie chcę, ani tych emocji zwyczajnie nie da się opisać. Nie będę też pisała jak wygląda poród od strony biologicznej, bo żadna ze mnie w tym zakresie specjalistka a internet wręcz kipi od informacji na ten temat. Jednak gdy sama całkiem niedawno przygotowywałam się do wydania na świat mojego syna i przeczesywałam sieć w poszukiwaniu przydatnych informacji moją uwagę przykuły dwie rzeczy: jak wiele kobiet znalazło się w takim samym położeniu jak ja, oraz jak mało jest konkretnych informacji w języku polskim na temat porodów w Niemczech. Dzisiaj więc opowiem Wam jak wyglądają przygotowania do porodu i sam poród w Niemczech od strony formalnej, a postem tym chcę zainaugurować nowy cykl na blogu - DE side of life, w którym będę opowiadała o moich zmaganiach z niemiecką rzeczywistością ( i biurokracją...). Zapraszam Was na pierwszą część cyklu:

sobota, 7 stycznia 2017

Żegnaj,stary!

Niewiele ponad rok temu wraz z dźwiękiem budzika rozpoczynał się mój codzienny koszmar. Pomiędzy kolejnymi łykami wypijanej w pośpiechu kawy starałam się oszacować możliwość ucieczki z ówcześnie doświadczanej rzeczywistości, z szefem despotą na czele i pracą, której nie wiadomo kiedy stałam się niewolnikiem.